Facebook

Produkty regionalne

Informacje podane na niniejszej stronie pochodzą ze strony internetowej Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Wytwarzanie, ochrona i promocja żywności wysokiej jakości odgrywają w państwach Unii Europejskiej coraz bardziej znaczącą rolę. Jednym z podstawowych sposobów realizacji polityki jakości we Wspólnocie jest wyróżnianie znakami potwierdzającymi wysoką jakość wyrobów rolno-spożywczych pochodzących z konkretnych regionów, jak też charakteryzujących się tradycyjną metodą produkcji. Za sprawą systemu ochrony i promocji produktów regionalnych i tradycyjnych chroni się także dziedzictwo kulturowe wsi, co w dużym stopniu przyczynia się do zwiększenia atrakcyjności terenów wiejskich i rozwoju agroturystyki i turystyki wiejskiej.
Również obszar Lokalnej Grupy Rybackiej „Między Nidą a Pilicą” może się poszczycić kilkoma produktami tradycyjnymi, wpisanymi na listę takich produktów, prowadzoną przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi.

Oto one:

 

Kugiel z Przedborza

Wygląd:

Wygląd zewnętrzny tej potrawy przypomina masę podobną do ciasta, widoczne są kawałki mięsa.

Kształt:

Kształt zależy od naczynia.

Wielkość:

Wielkość kugla zależy od wielkości naczynia. Tradycyjny kugiel pieczony jest w tzw. gęślarce.

Konsystencja:

Konsystencja tej potrawy jest gęsta, kleista i zwięzła. Zewnętrzną warstwę tworzy chrupiąca skórka.

Smak i zapach:

Smak potrawy jest uzależniony od przypraw, jakie zostaną użyte. Upieczony w tradycyjnym piecu chlebowym pachnie intensywnie ziemniakami, przyprawami i drewnem.

Barwa (zewnętrzna i na przekroju) :

Wierzchnia warstwa kugla ma barwę ciemnozłotą, wręcz brązową. Na przekroju dobrze wypieczony kugiel ma barwę jasnobrązową i złotą.

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu:

Przedbórz to małe miasteczko w województwie łódzkim, w powiecie radomszczańskim, położone po obu stronach malowniczej rzeki Pilicy. Do II wojny światowej zdecydowaną większość jego mieszkańców stanowili Żydzi. Przez lata wspólnego mieszkania w małej miejscowości, mimo ciągłej rywalizacji ekonomicznej, kultura i zwyczaje obu narodów przenikały się. Widać to było wyraźnie w przygotowywaniu najpopularniejszej potrawy na tym terenie – kugla. „W każdym domu musi być niezastąpiony przysmak – kugiel. Robi się go w sobotę z tartych kartofli, kawałków tłustego mięsa wieprzowego (Żydzi kładą kawałki gęsiny), jaj, utartej bułki, przypieczonej cebuli, pieprzu i soli. To wszystko wymieszane wkłada się do garnka, nakrywa i umieszcza w piecu chlebowym lub piecyku kuchennym. W niedzielę rano lekko odgrzany jest znakomity. Można go jeść na śniadanie, na obiad i na kolację (…)” (W. Zawadzki, „Przedborski wrzesień. Obrona i zniszczenie miasta przez Niemców w 1939 r.”, wyd. PM LOGO na zlecenie Towarzystwa Przyjaciół Muzeum POW, Bydgoszcz 2004). Jak pisze Wojciech Klusek w artykule „Kuriera Lubelskiego”, Polacy zmodyfikowali potrawę zgodnie ze swoimi gustami. Bazą stały się ziemniaki oraz wieprzowina. Kugiel po polsku to zapiekanka przygotowywana w dużych garnkach lub kociołkach. Jego podstawowe składniki to żeberka i golonka w kawałkach, nieco większych jak na gulasz i ziemniaki. W Przedborzu pieczenie kugla ma już kilkudziesięcioletnią tradycję. Na stołach w czasie wszystkich świąt, imprez lokalnych, okolicznościowych, rodzinnych zawsze króluje kugiel. „Co najmniej trzy razy do roku, na Boże Narodzenie, Wielkanoc i Święto Zmarłych każdy przedborzak powinien zjeść solidną porcję kugla. Wielu przygotowuje go, co tydzień, w sobotę i wcale im się nie nudzi” (W. Klusek, Kurier Lubelski, „Kugiel po polsku”, 21.11.2003 r., Lublin). Do dnia dzisiejszego w Przedborzu wychodząc z kościoła po porannej niedzielnej Mszy Św. można poczuć unoszący się z pobliskich piekarni i domów zapach kugla. Przedborzanie przyjmując gości z bliższej lub dalszej okolicy, z Polski czy zagranicy, zawsze częstują ich kuglem, który jest wizytówką miasteczka. Goście, którzy spróbują raz kugla, szukają pretekstu, żeby przyjechać do Przedborza ponownie.

 

Karp z Rudy Malenieckiej

Wygląd:

Karp z Rudy Malenieckiej jest rybą o prawidłowej budowie anatomicznej (głowa mała, dobre wygrzbiecenie, płetwy wyraziste). Cechuje się niewielką ilością łusek, które występują w części grzbietowej, wokół płetw bocznych i brzusznych i tylko niekiedy wzdłuż linii bocznej.

Kształt:

Karp posiada zwartą formę, charakteryzuje się dobrym wygrzbieceniem. Na przekroju ma kształt owalny, z widoczną masą mięśniową.

Wielkość:

Masa ciała karpia handlowego mieści się w przedziale wagowym między 1000 g a 1500 g, niekiedy więcej.

Konsystencja:

Tkanka mięśniowa jędrna i zwarta. Ryba pokryta jest naturalnym śluzem o swoistej konsystencji, przez to w dotyku jest śliska.

Smak i zapach:

Po obróbce termicznej mięso jest białe i kruche, delikatne w smaku i typowe dla tego gatunku. Po właściwym „wypłukaniu” nie wyczuwa się posmaku pochodzącego z mułu czy osadów dennych.

Barwa (zewnętrzna i na przekroju) :

Od oliwkowej do brunatnej i zależy od podłoża. Jasne, oliwkowe podbrzusze występuje u karpi hodowanych w wodach o dnie piaszczystym, a ciemne, brunatne – o dnie torfowym.

Inne dodatkowe informacje:

Karp królewski z Rudy Malenieckiej jest mieszańcem, wyhodowanym z materiału miejscowego z krzyżówkami wpływającymi na poprawienie produkcyjności. Karp królewski z Rudy Malenieckiej posiada wysokie walory smakowe. W ubogich w pokarm stawach o podłożu głównie piaszczystym, rośnie długo i słabo, przez co mięso ma zwarte i stosunkowo chude.

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu:

Dobre warunki hydrogeograficzne w gminie Ruda Maleniecka oraz na terenach przyległych zadecydowały, że prowadzi się tu hodowlę ryb, w tym karpia. O tradycjach hodowli ryb w Rudzie Malenieckiej i okolicach świadczy bogata historia. Już 8 listopada 1912 roku nastąpiło w Rudzie uroczyste otwarcie pierwszej w Polsce i jednej z pierwszych w Europie stacji rybackiej. Stacja doświadczalna leży w dorzeczu rzeki Pilicy, nad prawym jej dopływem, rzeką Czarną, która użyta została do nawodnienia stawów doświadczalnych. W tamtych czasach stacja stawiała sobie ambitne zadanie: wyparcia w wyniku prac badawczych zdegenerowanego karpia z Królestwa Polskiego (karpia rasy polskiej) i zastąpienie go rasowym. W wyniku badań wyhodowano tu karpia królewskiego z małą ilością łusek. Stacja była placówką doświadczalną dla personelu i studentów SGGW w Warszawie, prowadziła badania dotyczące zagadnień rasy i odmian biologicznych między innymi karpia, nawożenia wody i dna, żywienia sztucznego, gęstości obsady, słowem biologii produkcji zbiorników zamkniętych, a w szczególności biologii wzrostu, rozrodu i zimowania karpia. Do dnia dzisiejszego zachowały się niektóre z wyników badań prowadzonych w Biologicznej Stacji Doświadczalnej Rybackiej w Rudzie Malenieckiej. W 1912 roku właściciel Rudy Malenieckiej Felicjan Jankowski sprowadził do Rudy prof. Franciszka Staffa i oddał do jego dyspozycji budynki i otaczające tereny, a Profesor stworzył tu Doświadczalną Stację Rybacką. W budynkach założono system akwariów, a w otoczeniu liczne tarliska i stawy hodowlano-doświadczalne. Stacja istniała do 1921 roku. W tym okresie zespół pracowników naukowych opracował i opublikował 123 prace naukowe, które dziś są znane i przenoszone na grunt praktyki. Budynek istniejący do dziś i stawy znane są pod tradycyjną nazwą „Doświadczalnia” („Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Ruda Maleniecka”, str. 48). Franciszek Staff, co pokazują nam materiały źródłowe, na czas wojen zawieszał działalność Stacji, a z nastaniem spokoju przywracał ją. Po zakończeniu badań, czyli po 1921 roku, placówka stała się stacją doświadczalną Wyższej Szkoły Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, a potem do 1995 roku była Państwowym Gospodarstwem Rybackim. Dalsze transformacje doprowadziły do powstania kilku prywatnych gospodarstw rybackich i jednej spółki, które mając na uwadze historię i tradycję, kontynuują hodowlę i chów karpia w stawach Rudy Malenieckiej i gmin ościennych. W roku 2002 do kalendarium jesiennych imprez powiatu koneckiego wpisano Święto Hodowców Ryb i Wędkarzy – „Konecka Ryba”. Od tej pory co roku odbywa się ona w Rudzie Malenieckiej oraz w Maleńcu, który należy do gminy Ruda Maleniecka. Festynom towarzyszą sympozja i spotkania naukowe dla środowisk naukowo-badawczych, akademickich i dla tutejszych hodowców z gminy i powiatu. Na temat wysokiego poziomu hodowli ryb na tym terenie wypowiadało się już wielu znakomitych gości, między innymi córka Franciszka Staffa – Elżbieta Staff. Podczas „Koneckiej Ryby” tradycyjnie już odbywa się ceremonia „ułaskawienia karpia”, czyli po wcześniejszym wyłowieniu, całuje się go i wypuszcza do wody.

 

Fałkowski miód wielokwiatowy

Wygląd:

Po miodobraniu, w stanie płynnym – kolor żółty z odcieniami w zależności od nektaru roślin, z których pochodzi. Po krystalizacji – kolor jasnobrązowy z odcieniami jw.

Kształt:

Zachowuje się jak gęsta ciecz; po skrystalizowaniu przyjmuje kształt naczynia, w którym się znajduje.

Wielkość:

1,450 g/cm3. Na potrzeby handlu pakowany w pojemniki szklane o pojemności od 50 do 1500 g.

Konsystencja:

Lepka ciecz, która podczas lania łyżeczką na spodek tworzy stożek – cecha charakterystyczna miodów naturalnych wysokiej jakości.

Smak i zapach:

Smak łagodny, lekka kwasowość, zapach kwiatów roślin, z których pochodzi. Dzięki różnorodności kwiatów oraz ziół występujących w lasach Przedborskiego Parku Krajobrazowego, smak miodu jest wykwintny, specyficzny dla tej okolicy, a aromat bardzo przyjemny.

Barwa (zewnętrzna i na przekroju) :

Od koloru żółtego w stanie płynnym do koloru jasnobrązowego po skrystalizowaniu. Może posiadać różne barwy w zależności od rodzaju oblatywanego kwiatu.

Inne dodatkowe informacje:

Dzięki zawartości cukrów prostych jest to produkt łatwo przyswajalny przez organizm. Wprowadzone przez pszczoły do miodu lizolim, apidycyna oraz związki flawonoidowe, garbniki i kwasy benzoesowe mają działanie lecznicze i mogą być wykorzystywane jako środki profilaktyczne oraz wspomagające podstawowe leczenie (z wyjątkiem osób, u których występuje alergia na produkty pszczele). 100 g miodu dostarcza ok. 325 kcal energii (wg dostępnej powszechnie literatury).

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu:

Fałków to jedna z najstarszych miejscowości Kielecczyzny. Zdaniem Ryszarda Makowskiego Fałków już w XII wieku był wsią wchodzącą w skład dóbr biskupów krakowskich. Jak uważa autor, były tu doskonałe warunki na osadnictwo leśne i kupieckie, bowiem lesista okolica dostarczała zwierza i miodu, a cieki wodne i rozlewiska ryb (Aleksandra Leśniewicz, praca magisterska Duszpasterstwo Parafii w latach 1918-1939, Radom 2002 r., s. 6). W 1340 r. Fałków stał się miastem za stawiennictwem właścicieli dóbr fałkowskich (Duszpasterstwo Parafii w latach 1918-1939, op. cit., s. 7). (…) odkąd Piotr Falkowski na dokumentach podpisał „de castro Falkow”. Miasto otrzymało wówczas przywilej odbywania targów w środy oraz dorocznych jarmarków, na które zjeżdżali się do Fałkowa kupcy i rzemieślnicy z Krakowa, Wrocławia, Świdnicy, Sandomierza, Sieradza, Piotrkowa i Radomia. Handlowano żelaznymi przedmiotami codziennego użytku, wyrobami bednarskimi, miodem i tkaninami (Ryszard Makowski, De castro Falkow, „Echo” nr 59 (694) 9-10 1974 r., art. Nie ma ojczyzny bez Kielecczyzny). Z innych źródeł dowiadujemy się o tradycjach pszczelarskich wsi Studzieniec leżącej obok Fałkowa. Na początku XVI wieku było tu czterech kmieci wiejskich mających rolę, z której płacili plebanowi czynsz i odrabiali dzień w tygodniu pługiem lub pieszo. Pleban miał tu swój folwark. Posiadał też 3 sadzawki, młyn, lasy, bory i gaje z pasieką. Wola Szkucka – wieś położona niedaleko Fałkowa – Była własnością probostwa w Fałkowie. (…) W 1827 roku posiadała 17 domów i 137 mieszkańców. Były w niej same łany kmiece. (…) Pleban miał swoje łąki, bór i pasiekę (Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Fałków, Kielce-Fałków, maj 2000 r., s. 15, 16, 21; Projekty herbu, flagi i pieczęci gminy Fałków, Krzysztof Dorcz, maj 2000 r., s. 3; Dekanat Konecki, ks. Jan Wiśniewski, Radom, druk. i lit. Jan Kanty Trzebiński, 1913 r., s. 332 i 335). W roku 1420 szlachetny Piotr (zw. Pietrasz, herbu Doliwa, sędzia sandomierski) z synem Janem, dziedzice Fałkowa (…) W rok później ci sami fałkowscy nadali miejscowemu kościołowi, w zamian za cotygodniową mszę na intencję swoich przodków, wieś Studzieniec z barciami, wodami i sadzawkami obok starego dworu (Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy Fałków, op. cit., s. 15, 16, 21; Dekanat Konecki, op. cit., s. 65). O dawnych przesądach oraz zwyczajach dotyczących zachowań pszczelarskich, które przetrwały do dzisiaj można przeczytać w książce Polskie pszczelarstwo (R. Wróblewski, wyd. Ossolineum 1991 r., s. 273-357), a także w publikacji Rok kościelny a polskie tradycje Ewy Ferenc-Szydełkowej. Informacje o nich można czerpać również z opowieści pszczelarzy z terenu gminy. Zgodnie ze starymi wierzeniami podczas sprzedawania rodzin pszczelich nie zezwalano na zabieranie ziemi spod ula. Sądzono także, że zabrana ziemia powoduje niepowodzenia w prowadzeniu pasieki. Obyczaj nakazywał, aby wieczorem w Wigilię gospodarz odwiedził pszczoły – pszczoła jako święte stworzenie powinna się dowiedzieć, że Zbawiciel jest już na ziemi. Gospodarz podchodził wówczas do każdego ula, lekko w niego pukał i oznajmiał radosną nowinę. Pszczoły powinny go bez problemu zrozumieć, ponieważ w wigilijną noc wszystkie stworzenia mówią ludzkim głosem. Obecnie również puka się w ul i nasłuchuje odgłosu dochodzącego z ula, a po natężeniu tych głosów pasiecznik orientuje się o stanie rodziny. Słynną małopolską kutię, potrawę stanowiącą symbol jedności świata żywych i umarłych, przyrządzano i przyrządza się z całych ziaren pszenicy, z miodu i maku. Pszenica symbolizuje chleb, który oznacza życie i sytość; mak – spokojny i głęboki sen, zaś miód – słodycz, czystość, pokonanie złych jadów i zepsucia. Zwyczaj robienia wigilijnej kutii przetrwał do dziś. Współcześnie różni się tylko tym, że niekiedy wzbogaca się ją jeszcze innymi, nowymi dodatkami kulinarnymi. Spotykało się też pogląd, że zdjęcie roju w ulu w niedzielę nie narusza zakazu pracy w święta. Po osadzeniu roju w ulu pasiecznik udawał się do kościoła. O takich zwyczajach słyszano w kieleckim i krakowskim w połowie XIX w. Po dziś dzień pszczelarze uważają, że wraz ze śmiercią pszczelarza umierają również jego pszczoły. Dlatego bardzo często w takich okolicznościach sprzedawano pasiekę, aby zapobiec wyginięciu rodzin pszczelich. W okresie zimowym używano miodu jako środka przeciw chorobom. Dlatego też spożycie miodu w tym czasie wzrastało, co można zaobserwować również teraz. Przysłowia powiadają ponadto, że w dzień Zwiastowania Pańskiego (25 marca – dzień Matki Boskiej Zagrzewnej, Ożywiającej) można przepowiedzieć pogodę: Kiedy dzień Zwiastowania Panny Maryi jest wilgotny a ciepły, kołki w płocie będą spadziować (rok miodny). Przysłowie przekazywane jest przez pokolenia pszczelarzy do dzisiaj. O dawnym pszczelarstwie świadczą również pochodzące z terenów gminy ule zgromadzone w Muzeum Etnograficzno-Historycznym w Fałkowie.

 

Kugiel z Czermna

Wygląd:

Placek ziemniaczany z zapieczonymi w środku kawałkami mięsa.

Kształt:

Kształt prostokątnej brytfanki, prodiża lub naczynia żeliwnego (in. gęsiarki, żeliwiaka, żeleźniaka, gęsiorka), w którym jest pieczony. Po upieczeniu i nałożeniu na talerz drewnianą warząchwią potrawa przybiera kształt kopca.

Wielkość:

Wielkość całego kugla zależy od wymiarów naczynia użytego do pieczenia.

Konsystencja:

Stała, zwięzła; wewnątrz konsystencja wilgotnego, kleistego i „ciężkiego” placka, z wyraźnymi kawałkami zapieczonego w nim mięsa i cebuli. Zewnętrzna skórka krucha i chrupiąca.

Smak i zapach:

Typowy słodko-słony smak i zapach zapieczonej tarcicy ziemniaczanej wraz z kawałkami mięsa z kością i z cebulą.

Barwa (zewnętrzna i na przekroju) :

Na zewnątrz złota do złotobrunatnej, na przekroju lekko brunatna z lekkim odcieniem kremowym (typowy dla zapieczonej tarcicy ziemniaczanej). Chrupiąca skórka (tzw. przywara) na wierzchu jest złotawa lub złotawobrunatna.

Inne dodatkowe informacje:

Podawany jako pożywna potrawa („baba”) ziemniaczana. Sycąca i bardzo smaczna. Kugiel jedzony jest bezpośrednio po przyrządzeniu, lub następnego dnia po wychłodzeniu i ponownym podsmażeniu porcji.

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu:

Fakt, że kugiel w Czermnie i okolicach przygotowywano od dawien dawna jest bezsporny. Z ust do ust, z pokolenia na pokolenie, przekazywano sobie jego nazwę i sposób przyrządzania. Kugiel obecnie jest potrawą powszechnie znaną zwłaszcza wśród mieszkańców Czermna i okolic, a także Radoszyc. Traktowany jest nawet jak wizytówka kulinarna tych terenów. Pierwotnie jednak był potrawą żydowską, formowaną w kształcie kuli. Wtedy też stanowił on danie przeznaczone dla bogatych, drogie i wytworne, co sugerowałby choćby już sam jego kształt. Kugiel musiał być wykonywany z dodatkiem wielu jaj, stanowiących swoiste lepiszcze, skoro utrzymywał swój kształt również podczas pieczenia. Mięso stanowiła zaś gęsina lub baranina, bowiem kugiel dla Żydów był potrawą koszerną. Wśród Polaków, znacznie mniej zamożnych niż Żydzi, kugiel upowszechnił się w wersji „uboższej”, jako ten ziemniaczany placek wylany do „gęsiorka” lub brytfanny, często bez dodatku mięsa. Oczywiście w miarę możliwości, a najczęściej na największe święta, dodawane były do niego różne gatunki mięsa, dostępne w gospodarstwie. Zatem na święta lub po świniobiciu do kugla dawało się wieprzowinę z kością, boczek i skwarki. Dziś do kugla dodaje się żeberka wieprzowe, do których można dołożyć inne rodzaje mięsa. W wywiadach przeprowadzonych wśród mieszkańców Czermna, Fałkowa i okolic zauważyć można, że przepisy na kugiel różnią się nieco między sobą, a to tym. Jedni dodają śmietanę, drudzy – mleko, rzadziej – jaja. Niektórzy podsmażają mięso i cebulę przed połączeniem ich z ciastem z utartych ziemniaków, inni wkładają surowe mięso i cebulę. Uzależnione jest to od indywidualnych upodobań smakowych i chęci prowadzenia kulinarnych eksperymentów. Jednakże wszyscy zgodni są co do tego, że kugiel robi się z utartych ziemniaków połączonych z mlekiem (lub śmietaną), z pokrojoną w kostkę cebulą, kawałkami świńskich żeberek oraz że te wszystkie zmieszane ze sobą składniki, należy dobrze upiec. Podobno potrawa znana jest dziś z małymi wyjątkami w całej Polsce. Nie znaczy to, że przepisy są ogólnie dostępne w książkach kulinarnych. Pojawiają się sporadycznie pod nazwą „placek ziemniaczany” (Śniadania i kolacje na cztery pory roku) czy „babka ziemniaczana” (Kuchnia białoruska). Przepis tej ostatniej jest najbardziej zbliżony do przepisu kugla. Potrawa ta opisana została w broszurze Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Piotrkowie Trybunalskim pt. Potrawy regionalne. Użycie nazwy „kugiel” wskazuje na to, iż potrawa ta była właściwa tylko dla okolic dawnego powiatu przedborskiego i piotrkowskiego, zatem także dla Czermna oddalonego od Przedborza zaledwie o 12 km. Na terenach leżących bliżej Bełchatowa potrawę tę nazywano ciulinem. Na podstawie przeprowadzonych wywiadów oraz powszechnie znanych i ustnie przekazywanych sobie opowieści można wysnuć, że z kuglem wiązały się przez długie lata pewne zwyczaje. W wielu domach w wigilię wielkich świąt tradycyjnie przygotowywało się kugiel, po czym wszyscy zanosili go do miejscowej piekarni. Tam też wszystkie kugle były pieczone razem aż do rana. A następnego świątecznego poranka, po wyjściu z pierwszej mszy (z rezurekcji, jeśli to była Wielkanoc lub z rorat, gdy było to Boże Narodzenie) wszyscy kierowali się do piekarni po swój kugiel. Jeszcze ciepły przenosili do domów i zjadali jako świąteczne śniadanie. Obok jajka wielkanocnego i barszczu w wielu domach w Czermnie na śniadanie musiał być podany właśnie kugiel. Ci, którzy mieli swoje piece chlebowe, kugle piekli po wyjęciu z pieca chleba i nie korzystali (lub nie zawsze korzystali) z piekarni. Stąd też w rozmowach często pojawia się wątek, że domownicy tuż po powrocie z pasterki podjadali z pieca ciepły kugiel: na rozgrzewkę i dla smaku. A resztę kończyli już na śniadanie. Co ciekawe, wspólne pieczenie niektórzy kultywują jeszcze do dziś. Są to mieszkańcy Czermna i Przedborza. W Czermnie przed dziesięciu laty i wcześniej ludzie kugle nosili do państwowej piekarni, a ostatnie 10 lat – do piekarni prywatnej. Na przykład w 2005 roku na dożynki gminne do pieca wsunięto kugle ze 100 kg ziemniaków. Ostatnio kugiel podaje się jako potrawę regionalną, którą można się pochwalić przed gośćmi. Staje się on popularny na weselach i innych dużych imprezach. W publikacji Potrawy regionalne (Ośrodek Doradztwa Rolniczego w Piotrkowie Trybunalskim, przepisy zebrała i opracowała Krystyna Krawczyk, s. 4) znaleźć można przepis na przygotowanie kugla: Kugiel 3 kg ziemniaków, 1kg żeberek wieprzowych lub gęsi czy kaczki, 1 cebula, sól, pieprz, (…) do smaku. Ziemniaki zetrzeć na tarce, sparzyć je wrzątkiem – ok. 0,5 litra, doprawić solą, pieprzem (…). Cebulę pokroić w kostkę i dodać do ziemniaków. Garnek wysmarować tłuszczem i wlać gotowe, doprawione ciasto ziemniaczane. Żeberka lub inne mięso pokroić w 7-cm kawałki i powciskać w ciasto. Przykryć folią i pokrywą, piec w piecu chlebowym lub piekarniku 4-5 godz.

 

Sok z czarnej jagody z lipowskich lasów

Wygląd:

Płyn, delikatnie mętny o barwie ciemnofioletowej.

Kształt:

Płyn.

Wielkość:

Soki rozlewane są do butelek lub słoików, których wielkość zależna jest od potrzeb.

Konsystencja:

Konsystencja płynna, delikatnie mętna.

Smak i zapach:

Smak lekko słodki o aromatycznym zapachu.

Barwa (zewnętrzna i na przekroju) :

Barwa soku silnie barwiąca ciemno fioletowa.

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu:

W gminie Ruda Maleniecka zwarte kompleksy leśne stanowią prawdziwy raj dla amatorów grzybobrania jak i zbierania jagód. Według informacji zebranych podczas wywiadów przeprowadzonych wśród mieszkańców z terenu ww. gminy, soki z czarnej jagody przygotowywane były od dawien dawna, a ich metoda produkcji przekazywana z pokolenia na pokolenie. Owoce zbierane na sok musiały być świeże, zdrowe, odpowiednio dojrzałe. Zazwyczaj każdy sporządzał soki na własne potrzeby, które wykorzystywane były w celach zdrowotnych zwłaszcza w okresie zimowym. Sok z jagód obniża poziom cukru we krwi, dlatego wskazany jest dla cukrzyków i osób narażonych na pylicę, np. górników. Zarówno sok z jagód jak i świeże czarne jagody niszczą w przewodzie pokarmowym wiele bakterii chorobotwórczych, nawet tych odpornych na antybiotyki. Poza tym czarne jagody mają szerokie zastosowanie w kuchni i w przetwórstwie. Sok z jagód zawiera potas, żelazo, siarkę i wapń, a także niemal wszystkie witaminy: A, B1, B2, PP, C oraz ślady witamin P i D. Ponadto w ich składzie znajduje się antocyjanowy glikozyd myrtillina (barwnik), sporo pektyn innych związków. Dzięki temu przemysł winiarski bardzo ceni sobie sok z czarnych jagód, gdyż używany jest do zabarwienia Burgundów.

 

Kamcia – moskorzewska nalewka miętowa

Wygląd:

Klarowny, przejrzysty.

Kształt:

Przyjmuje kształt naczynia, w którym się znajduje

Wielkość:

W zależności od naczynia, w którym się znajduje.

Konsystencja:

Płynna, klarowna.

Smak i zapach:

Intensywny miętowy zapach i smak.

Barwa (zewnętrzna i na przekroju) :

Zielona.

Tradycja, pochodzenie oraz historia produktu:

Nalewki to jedne z najstarszych, tradycyjnych polskich alkoholi. Od wieków przygotowywane są według różnorodnych receptur, choć sposoby ich wytwarzania niewiele się zmieniły. W zależności od regionu i tradycji pojawiały się różne warianty tej samej receptury. Nalewki odegrały istotną rolę w życiu wszystkich polskich dworów i dworków, a receptur pilnie strzeżono, przekazywano z pokolenia na pokolenie, często dopiero w zapiskach testamentowych. Tradycja uprawy mięty oraz nalewek miętowych w powiecie włoszczowskim wiąże się z rodziną Potockich, właścicielami ziemskimi Moskorzewa. W parku moskorzewskim rosły duże połacie mięty pieprzowej wykorzystywanej do produkcji nalewki. Przepis na tę nalewkę został wykradziony z dworu Potockich przez osoby tam pracujące i został rozpowszechniony. Kamcia przygotowywana była z okazji różnego rodzaju imprez okolicznościowych, takich jak np. wesela, chrzty, zaręczyny, odpusty parafialne, zjazdy rodzinne, natomiast „(…) pani Potocka podawała na dożynkach dworskich oraz z okazji świąt, raz w roku, służbie dworskiej i fornalom” (Wywiad etnograficzny przeprowadzony z mieszkańcami Moskorzew).  

Nasi członkowie